Siedziałam na łóżku całkiem sama. Opuszczona. Moich rodziców już nie było. Nigdy nie przytulą mnie, nie doradzą, nie pokażą, co jest dobre, a co złe. Zginęli.. A myślałam, że będą zawsze. Czekałam na nich jak zwykle. Zrobiłam obiad, posprzątałam. Ale zamiast nich przyszedł policjant. Powiedział mi tą wieść. Zatrzasnęłam mu drzwi przed nosem, uciekłam do swojego pokoju. Nie chciałam nikogo teraz widzieć. Nagle moje myśli przerwał dzwonek do drzwi.
- Zostawcie mnie! - krzyknęłam.
Nie ruszyłam się z miejsca. Miałam gdzieś co powie jakiś głupi policjant. Jednak dzwonek dalej dzwonił. ` Wynoś się, wynoś, wynoś. ` Powtarzałam w myślach. Spojrzałam w stronę drzwi i wybuchnęłam jeszcze większym płaczem. Moi rodzice też zawsze o tej godzinie dzwonili do drzwi. Schowałam się pod kołdrę, by nie słyszeć natręta. Jednak teraz zadzwonił mój telefon. Nie odebrałam. Czemu wszyscy chcieli teraz mnie pocieszać? gdy wszystko było w porządku żadna osoba z rodziny sie do mnie nie odezwała. Zamknęłam oczy i siegnęłam po małą, srebrną, błyszczącą rzecz. Obracałam ją w palcach kilka razy. Potem przejechałam po skórze. Bolało. Ale mimo wszystko czułam ulgę. Satsfakcję, gdy krople krwi spływały z ręki na kołdrę. Rozkoszowałam sie swoim cierpieniem. Nie miałam jednak dużo czasu. Cholerny telefon wypluł z siebie dźwięk smsa. Sięgnęłam po niego zdrową ręką z zamiarem wyłączenia go. Mimowolnie przeczytałam sms widząc, że jego nadawcą jest Feliks. Tak, on był mi teraz potrzebny. Pisał to ` Wiem, że jesteś w domu. Nie odejdę. Wpuść mnie, kocham cię. xoxo Feliks. ` Usmiechnęłam się przez łzy. Każda jego wiadomosć, nieważne w jakiej sytuacji wysłana wywoływała we mnie szczery uśmiech. Zabandażowałam rękę i poszłam otworzyć.
- Jednak otworzyłaś, kochanie. - powiedział wchodząc do mojego pokoju.
Usiadł na łóżku podciągając kolana pod brodę. Szybko usiadłam obok niego i objełam go. On tez był smutny. Tez lubił moich rodziców. Pogłaskał mnie po głowie. Rozpłakałam się.
- N.. nie płacz. - szepnął cichutko.
Widziałam, że też powstrzymuje łzy. Nie potrafiłam przestać. Nie chciałam. Spojrzałam na niego. Drobna łza spłynęła po jego policzku. Potem następna i jeszcze jedna. Płakał razem ze mną. Był blisko.. zawsze gdy tego chciałam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz